Wakacje z Panem Jezusem ;)

informacje Zostaw komentarz

Lubisz świecące słońce, zielone drzewa, trawę, kolorowe kwiaty.One zapowiadają lato, a w nim radosne miesiące. Te wesołe miesiące nazywamy wakacjami. W czasie wakacji dzieci nie chodzą do przedszkola i szkoły. W tym czasie rodzice wyjeżdżają z dziećmi na wypoczynek, na urlop.

   Za niedługi czas rozpoczniesz wakacje. Te słoneczne miesiące daje ci Pan Bóg. Pan Bóg ozdabia wakacje promieniami słońca, zielenią drzew, trawy, tęczą kwiatów Będziesz mógł opalać się na słońcu, biegać między drzewami w lesie, kąpać się w wodzie. Będziesz z rodzicami wypoczywał poza domem, na świeżym powietrzu.

   Kiedy wystawisz buzię na słońce, ono ci przypomni, że jest Pan Bóg, od Którego dostałeś słońce. O Panu Bogu będą ci mówiły drzewa, kwiaty, ptaki, woda. W wakacje ty także opowiadaj ludziom o Bogu. Nie zapomnij rozmawiać z Nim. Opowiadaj Bogu o każdym wakacyjnym dniu. Powiedz Bogu o rodzicach, nauczycielach, kolegach, zabawach, o każdej wakacyjnej przygodzie. To będzie twoja wakacyjna modlitwa. Możesz zaprosić do niej swoich rodziców. Oni powiedzą ci, jak można się modlić. Nie może być takiego wakacyjnego dnia, w którym nie porozmawiasz z Bogiem.

   Na wakacjach spotykasz różnych ludzi. Niektórzy zaproszą cię do swojego domu.Także Pan Jezus przypomina ci o zaproszeniu, które pozostaje ważne w wakacje.W każdą niedzielę i święto Pan Jezus zaprasza na Mszę świętą. Nie jest ważne czy kościół, w którym będziesz na Mszyy św. jest duży czy mały, z drewna czy betonu.Ważny jest Pan Jezus, Który wszędzie jest ten sam i w tym kościele będzie czekał na ciebie.

   Nie zapomnij o Panu Jezusie na twoich wakacjach. Każdego dnia o wszystkim Mu opowiadaj. Szczególnie na Mszy św w niedzielę i święta dziękuj Jezusowi za zdrowie, pogodę, zabawy i radość.

 

O kościołach

Gdziekolwiek pojedziecie – nad morze, w góry, w zielone lasy, na zwykłą wieś – wszędzie, bliżej czy dalej, znajduje się kościół.

W kościele ta sama Msza święta, Pan Jezus, Matka Najświętsza na obrazku z twarzą srebrną czy ciemną.

Czy są nad morzem kościoły?

Pamiętam jeden. W czasie Mszy świętej pachniało zawsze wodą, solą i rybami. Od czasu do czasu wchodzili rybacy, trzymając czarne kapelusze. Kiedyś pewna dziewczynka wpadła wprost z plaży do kościoła na bosaka, z czerwoną parasolką. Parasolkę otworzyła – stała w kościele jak w słońcu.

Pewien chłopiec wyjmował chusteczkę i wysypały mu się bursztyny, które zbierał nad morzem na plaży. Ukląkł i zbierał bursztyny, jakby mu się różaniec rozsypał.

Widziałem górski kościół, stał na górze jak orzeł.

Do kościoła wchodzili górale i stukali laskami o podłogę. Na kapeluszach mieli poprzypinane muszelki, jak stare, dziurawe weneckie pieniądze. Jeden góral miał szarotki, czyli kocie łapki. Za oknami dzwoniły owce, opodal rosły limby, które mają po pięć igieł w pęczkach. Jodły o trochę białej korze, z szyszkami sterczącymi do góry.

Widziałem leśny kościół. Pachniał żywicą i terpentyną, jak chłopczyk, którego mamusia wysmaruje, żeby nie kaszlał. Ile zapachów. Są wysokie zapachy sosen i niziutkie zapachy traw, okrągłe zapachy laskowych orzechów i podłużny zapach zielonej świerkowej igły.

W kościele klęcząca kobieta przy koszu z maślakami, które w czasie deszczu są lepkie, i z czerwonymi koźlarzami spod brzóz i osik.

Pewien chłopczyk wszedł do leśnego kościoła, dwa palce, którymi obrywał poziomki, zanurzył w wodzie święconej, zaczerwienił trochę wody w kropielnicy.

Podczas upałów las cichnie, roją się natomiast motyle. Czasem do kościoła leśnego wpada motyl zwany rusałką pawikiem, z barwnymi oczami na skrzydłach. Ile leśnych chrząszczy odbywa swój lot w lipcu…

W dni pochmurne spływał po szybach warkocz deszczu, na dach spadały igły jodeł, które mają pod spodem dwa białe paski.

Ile jest wiejskich kościołów! Pamiętam jeden. Po dachu chodził czasem bocian na długich czerwonych nogach. Na ołtarzu stały tylko polne kwiaty; takie, co kwitną w czasie wakacji: różowe ślazy, z których robią ślazowe cukierki, słoneczniki, lewkonie, rezedy, chabry i maki.

Kiedyś patrzę: polna myszka siedzi sobie – konfesjonał ząbkiem skrobie. pewnego dnia wpadł zając wprost z łąk. Stanął tak jak baranek wielkanocny, tylko chorągiewki nie miał i nie umiał długo ustać na jednym miejscu.

W każdym wiejskim kościele jest Pan Jezus, tak jak w Warszawie, blisko wiejskich chat i blisko dzieci, które oblizują się przed pierwszymi sianokosami, kiedy to pojawiają się pierwsze porzeczki, maliny, wiśnie i czarne jagody.

Już niedługo wszyscy się rozjadą, ale gdziekolwiek pojedziecie – nad morze, w góry, do lasu zielonego, na zwykłą wieś – wszędzie zapytajcie: Gdzie tu jest kościół?

Wszystkie dzieci żegnam uroczyście, z radością i ze łzą w oku. Z radością, bo zaczynają się wakacje, a ze łzą dlatego, że tak długo się nie zobaczymy

 

Bóg nas kocha i pragnie byśmy podziwiając świat, odkrywali dobrego i kochającego Boga.

ZAPOMINALSKI

Nie tylko słoń Trąbalski był zapominalski. Maciek też. Ileż to razy zapomniał zeszytu, ołówka, pióra czy nawet śniadania. Kiedyś znów wrócił ze szkoły bez teczki. Na pytanie mamy – gdzie jest teczka – zawołał przerażony: zapomniałem! Do sklepu nie można go było wysłać, bo zamiast cukru przynosił bułki, a innym razem zamiast chleba słomkowy kapelusz. Potem tlumaczył się bezradnie zapomniałem, co miałem kupić, a poczułem głód i apetyt na świeże bułeczki. Babcia radziła mu zrobić supełki na chusteczce, ale okazały się niepraktyczne. Czasami zawiązał je na wszystkich rogach, a potem miał tylko kłopot, bo ani rusz nie mógł sobie przypomnieć, o czym to miał zapamiętać. Ojciec śmiał się, że musi wynaleźć takie supełki, które automatycznie mogłyby przypominać, co ma robić. A już najbardziej były mu potrzebne supełki z zakresu pacierza i religii, bo to wyglądało u Maćka beznadziejnie. Jednak nikt z domowników nie umiał wynaleźć podobnego automatu. Dopiero później okazało się, że takie urządzenie istniało dawno, tylko ukryte pod warstwą codziennej beznadziejności.

Z tym odkryciem było po prostu tak. Mała siostrzyczka Maćka pytała się ustawicznie: co to jest? Mamusia nie zawsze miała czas jej odpowiadać, ale Maciek czynił to z dumą, że on więcej wie i może ją pouczyć. Po jakimś czasie mała ciekawska zaczęła się pytać: kto to zrobił? I znów Maciek miał pole do popisu. Zapoznał małą z pracą krawca, stolarza i innych rzemieślników, ba, nawet hydraulika i elektryka. Mały szkrab niezbyt interesował się szczegółami pracy rzemieślników, tylko pytał dalej. Kto zrobił pierwsze drzewo? Górę? Morze, gwiazdy, słońce?

– Pan Bóg – odpowiedział Maciek dumny ze swej wiedzy i uważał, że pouczenie skończone. Ale od tej pory mała nie dawała mu spokoju. Biegła z garstką piasku, kamyczkiem, grudką gliny i pytała: Kto to zrobił? A potem kręciła główką patrząc na zapominalskiego brata.

– I ty o tym nie zapomniałeś?

Na to pytanie Maciek wyszedł z siebie, zdenerwował się. Gdyby Ela była równym kolegą rzuciłby się do bitki, ale wobec bezbronnego malucha nie można było zastosować tej metody. Zaprowadził ją do kuchni i dorosłym głosem oznajmił:

– Niech mamusia zamknie tę nudę, bo już nie mogę.

Jak zamykał drzwi, usłyszał jeszcze cieniutki głos małej:

– Bo ja mamusiu jeszcze nie wiem jednego: on pamięta, że słońce zrobił Pan Bóg, a dlaczego rano, kiedy spojrzy na słońce, nie może przypomnieć sobie, że za to trzeba powiedzieć Panu Bogu: dziękuję. Mnie to zawsze szturcha, jak nie podziękuję za cukierek – tłumaczyła urażona.

Maciek prędko zamknął drzwi i zatkał sobie uszy. Zrozumiał. Codzienne światło, ciemność, piękno czy groza przyrody przypomina, że jest dziełem wszechmocnego Stwórcy, od którego jesteśmy całkowicie zależni. Jemu mamy dziękować, Jego chwalić, Jemu oddawać się w opiekę. Kto myśli, nie może o tym zapomnieć, że istnieje ziemia, słońce i cały świat.

 

 

„Panie Jezu,

 

Wakacje to cudowna rzecz!

Jest się wolnym:

każdego ranka można obmyślać swój dzień.

Można spotykać starych przyjaciół i poznawać nowych.

Czego oczekujesz ode mnie, Panie,

w czasie tych wakacji?

Czy tylko tego,

żebym roztaczał wokół siebie

radość i przyjaźń?

Naucz mnie, Panie Jezu,

nie zapominać o nikim,

bo rodzice i inni dorośli też potrzebują wakacji.

Spraw, abym był wrażliwy

na potrzeby otaczających mnie osób.

Daj mi wiele pomysłów,

jak szerzyć szczęście wokół siebie.

Dziękuję Ci, Panie Jezu,

z całego serca

za radość życia i radość kochania!”

 

Komentowanie zabronione.

Silnik: Wordpress - Theme N.Design Studio. Spolszczenie: A. Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj się